W mojej prywatnej kuchni

Wpisy

  • sobota, 30 listopada 2013
    • Babka ucierana z serkiem kanapkowym

       

      Na przepis ten natknęłam się jakiś czas temu tu. Zapadł mi w pamięć, bo serek kanapkowy to podstawowy składnik mojej lodówki. :) Może nie być jajek, może nie być wędliny, ale serek i majonez  być musi. Koniecznie naturalny, żadnych paprykowych, czosnkowych itp. Do tego dżem z czereśni i śniadanie gotowe. :)

       

      Babka wyszła smaczna, ale szczerze mówiąc, mam w swoim zeszycie przepisy na babki, do których zawsze wracam. Tę wersję można spróbować, czemu nie. I przekonać się samemu. :)

       

      Składniki w temperaturze pokojowej (!)

      na keksówkę 10 x 20 cm:

       

      240 g serka kanapkowego

      170 g masła lub margaryny

      1 szkl. cukru

      kilka kropelek aromatu śmietankowego

      4 jajka

      2 szkl. mąki tortowej

      1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

       

      Składniki rzeczywiście muszą być w temperaturze pokojowej. Przy ciastach ucieranych lepiej nie ryzykować zakalca (o którego dosyć łatwo), a ciepłe składniki pomogą go uniknąć.

      Miękkie masło utrzeć z cukrem (moje wyglądało po utarciu jakby się lekko zważyło, na szczęście nic takiego nie nastąpiło). Dodać serek kanapkowy. Wymieszać mikserem. dodać roztrzepane jajka. Wymieszać. Dodać aromat. Wymieszać.

       

      Dodać proszek przesiany (!) z mąką. Wymieszać delikatnie szpatułką (nie mikserem)

       

      Piec w 170-180 st. około 40 minut lub do tzw. suchego patyczka.

       

      Ostudzone ciasto można polać lukrem lub posypać cukrem pudrem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Babka ucierana z serkiem kanapkowym”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      sobota, 30 listopada 2013 22:19
  • środa, 27 listopada 2013
  • wtorek, 26 listopada 2013
    • Mięciutkie pierniczki błyskawiczne

       

      Przedstawiam chyba najłatwiejszy i najpewniejszy przepis na świąteczne pierniczki.

      Ich przygotowanie zajmuje góra 10 minut. Można je jeść od razu po upieczeniu bez obawy złamania zęba. ;)

      Są przepyszne! Z przepisu wyszło mi 60 pierniczków w różnych kształtach.

      Powtórkę szykuję tuż przed świętami. :)

       

       

      Składniki:

      2 jajka

      2 łyżki miodu

      100 g roztopionej margaryny

      400 g mąki pszennej

      80 - 100 g cukru pudru

      2 łyżeczki domowej przyprawy do piernika (lub 3 łyżeczki gotowej przyprawy korzennej)

      1 łyżka gorzkiego kakao

      1 łyżeczka sody

       

      Piekarnik nastawiamy na 180 st.

      Suche składniki przesiać i wymieszać. Dodać resztę składników. Wyrabiać do połączenia składników mikserem z widełkami do wyrabiania ciasta.

      Masa ma być klejąca. Na stolnicę wysypujemy odrobinę mąki, aby ciasto podczas wałkowania się nie  przyklejało. Dobrze też jest oprószyć mąką wałek.

      Ciasto rozwałkowujemy na grubość około 1 cm (jeśli zrobimy cieńsze, pierniczki wyjdą twarde). Wykrajamy dowolne kształty.

      Pieczemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia przez 9-10 minut (nie dłuzej).

      Smacznego! :)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Mięciutkie pierniczki błyskawiczne”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 listopada 2013 18:56
  • poniedziałek, 18 listopada 2013
    • Wino grzane

       

      Ponieważ ja już zdecydowanie czuję święta i zimę (na którą zacznę narzekać tuż po 1 stycznia), przyszedł też czas na grzane wino.

      Żadnych kupnych gotowców! To wino bije wszystkie inne na głowę!

      Wiem, bo właśnie piję. ;)


      Potrzebujemy:

      1 butelka dobrego wytrawnego wina (może też być półsłodkie, ale wtedy zmniejszamy ilość cukru),

      1-2 pomarańcze (pokrojone na plasterki)

      skórka otarta z 1/2 sparzonej cytryny

      2 - 4 łyżki brązowego lub białego cukru (najlepiej dosładzać stopniowo i próbować)

      2 - 3 łyżeczki domowej przyprawy korzennej (dozować podobnie jak cukier).

       

      Wino przelewamy do garnka, dodajemy resztę składników. Podgrzewamy, ale tak, aby nie zaczęło wrzeć.

       

      Mmmmm... Niebo w gębie. Dobranoc :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wino grzane”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 listopada 2013 22:06
  • piątek, 15 listopada 2013
  • poniedziałek, 11 listopada 2013
    • Shortbread

      Jedyne w swoim rodzaju kruche szkockie ciasteczka, idealne w swojej prostocie. Rozpływają się w ustach, a najlepiej smakują z gorącą herbatą z cytryną i miodem. Wyszły takie same, jak te, które jadłam w Edynburgu. :) Polecam!

       

      Składniki na 24 sztuki (blaszka o wymiarach około 20 x 30 cm):

      250 g zimnego, pokrojonego w kostkę masła

      140 g cukru pudru

      225 g mąki pszennej

      100 g mąki ryżowej

      

      Mąki i cukier puder przesiać (to bardzo ważne) na stolnicę. Wymieszać. Dodać pokrojone zimne masło. Siekać nożem, a następnie szybko wyrobić rękoma. Tylko do połączenia się składników, tak, aby ciasto nie zdążyło się ogrzać.

      Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia, wylepić ciastem, wyrównać wierzch, aby był idealnie równy i płaski. Wstawić na 30 minut do lodówki, aby lekko stwardniało.

      Piekarnik rozgrzać do 160 st.

      Zimne ciasto pokroić na blaszce na 24 sztuki na kształt prostokącików (dzięki temu po upieczeniu będzie łatwiej je oddzielać). Widelcem zrobić na każdym ciasteczku dziurki (nie na wylot).

      Piec około 45 minut. Po upieczeniu pozostawić w uchylonym piekarniku na kolejne 15 minut.

      Kroić według wcześniej naznaczonych linii.

       


      Śniadania do pracy/szkoły

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Shortbread”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 listopada 2013 19:31
  • niedziela, 10 listopada 2013
    • Staropolski długodojrzewający piernik

      Święta za ponad miesiąc, ale już dziś zabrałam się za staropolski piernik.

      Przepisów krąży po sieci mnóstwo, ale ten najprawdziwszy pochodzi z książki “W staropolskiej kuchni” Marii Lemnis i Henryka Vitry.

      Podobno staropolskie pierniki były jednymi z lepszych w Europie, a przygotowanie ciasta piernikowego uchodziło za prawdziwą sztukę. Dojrzewało ono powoli i mogło być przechowywane w stanie surowym całymi miesiącami.

      Nasz piernik będzie dojrzewał lekko ponad 5 tygodni, a pieczony na 5-6 dni przed Wigilią. Tuż po upieczeniu ma być twardy, a potem rozpływać się w ustach. Ja w to wierzę, ale sprawdzimy przy stole.

      Nigdy jeszcze nie robiłam piernika, dlatego nie mogę pokazać gotowego ciasta i wypowiedzieć się na temat smaku. Ale tyle się naczytałam o jego wyjątkowości, że postanowiłam spróbować.

      Wiem jedno, masa piernikowa, która już stoi w lodówce smakuje bosko. Poczułam na języku święta! :)

       

      Przepis podaję według oryginału, ale ja zdecydowałam się na połowę składników, bo podobno piernik podczas pieczenia mocno rośnie i wychodzi z niego kilka blach. A przecież będzie trzeba upiec na święta jeszcze inne ciasta. Pewnie razem z Mamą, jak co roku, będziemy prześcigać się w pieczeniu. ;)


      Składniki:
      - 1/2 kg prawdziwego miodu
      - 1,5 szklanki cukru
      - 250 g prawdziwego masła (82% tłuszczu)

      Składniki podgrzać stopniowo na małym ogniu, do zawrzenia. Wyłączyć palnik i mieszać do całkowitego rozpuszczenia cukru.
      Masę ochłodzić. Do chłodnej lub letniej masy dodajemy stopniowo, wyrabiając ciasto ręką:

      - 1 kg mąki
      - 3 całe jaja
      - 3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej, rozpuszczonej w 1/2 szklance zimnego mleka
      - 1/2 łyżeczki soli
      - 2 opakowania przyprawy korzennej lub 3 łyżki domowej przyprawy korzennej

      Ciasto wychodzi luźne, ale po leżakowaniu ma stężeć i dać się rozwałkować.

      Gotową masę przekładamy do kamionkowej lub szklanej miski, przykrywamy lniana ściereczka i wstawiamy do lodówki na najniższą półkę.

       

      Pieczenie:

      Dojrzałe ciasto dzielimy na 2-3 części i po rozwałkowaniu na grubość około 0,5 cm pieczemy na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia.


      Piec 15 - 20 minut w 170 st. na grzaniu góra - dół bez termoobiegu.


      Ochłodzone placki należy lekko przełożyć rozgrzanymi, prawdziwymi powidłami śliwkowymi (można przełożyć kajmakiem, masą orzechową).

      Bezpośrednio po przełożeniu piernik należy nakryć arkuszem papieru i równomiernie obciążyć deseczką, na której kładziemy książkę.

      Wierzch można polać lukrem lub czekoladą.

      Piernik staropolski długo zachowuje świeżość, zwłaszcza jeśli będziemy go przechowywać w chłodnym miejscu, zawinięty w lnianą ściereczkę.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Staropolski długodojrzewający piernik”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 listopada 2013 17:22
    • Domowa przyprawa korzenna

      W tym roku postanowiłam przygotować prawdziwy staropolski piernik na święta. A ciasto trzeba nastawić już 5 tygodni wcześniej, piec 5 dni przed Wigilią, więc to już najwyższy czas! Przepis postaram się podać jeszcze dziś, jednak zdjęcia gotowego piernika niestety nie będzie. :( Pojawi się dopiero tuż przed świętami. Jeśli jednak kogoś skuszę do własnego wypieku, to polecam też przygotować własną, przearomatyczną przyprawę korzenną, którą wykorzystamy nie tylko do piernika, ale i do grzanego wina, które smakuje najlepiej tylko w zimowe wieczory. :)

       


      Składniki:

          25 g cynamonu

          7 g imbiru

          7 g goździków

          7 g kardamonu

          5 g gałki muszkatołowej

          5 g ziela angielskiego

          3 g czarnego pieprzu

       

      Można używać świeżych, niezmielonych przypraw (wtedy przyprawa jest jeszcze bardziej aromatyczna, ale i tak będzie trzeba je zmielić). Jednak ja użyłam gotowego mielonego cynamonu, imbiru, kardamonu i gałki muszkatołowej. Goździki, ziele angielskie oraz pieprz zmieliłam w młynku do kawy. Wszystkie składniki należy wymieszać, zamknąć w suchym szczelnym słoiczku.

      Na 0,5 kg mąki dodawać 3 – 4 łyżeczki przyprawy.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Domowa przyprawa korzenna”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 listopada 2013 12:31
  • środa, 06 listopada 2013
  • niedziela, 03 listopada 2013
    • Tor(t) wyścigowy

       

      Tort powstał dla 4-letniego Dawidka, który jest fanem aut.

      Stąd pomysł na wyścigową dekorację. :)

      Tort składał się z trzech kolorowych blatów biszkoptowych, przełożony dżemem z czarnej porzeczki i bitą śmietaną z serkiem mascarpone i kawałkami czekolady.

      Niestety zdjęcia robiłam dosyć późno, dlatego ich jakość pozostawia wiele do życzenia.

       

      Składniki:

      biszkopt z tego przepisu

      odrobina barwnika w kolorze żółtym, czerwonym i zielonym

      600 g śmietany 30 - 36 %

      4 fixy do zagęszczenia bitej śmietany

      2 łyżki cukru pudru

      1 tabliczka gorzkiej czekolady

      2/3 słoiczka dżemu z czarnej porzeczki

      sok z połowy cytryny

      3 łyżki cukru

      2 auta na patyczkach

      start i meta na patyczkach

      "medal" z imieniem i latami

       

      Przygotowanie

      Biszkopt przygotowujemy według tego przepisu.

      Masę biszkoptową ważymy i rozdzielamy na 3 równe części. Do jednej dodajemy szczyptę barwnika żółtego (ja mam w proszku i dozuję wykałaczką). Do drugiego - żółtego i odrobinkę czerwonego, tak aby powstał pomarańczowy. Dokładnie mieszamy mikserem. Trzecia masa zostaje w kolorze naturalnym.

      Biszkopty pieczemy każdy osobno w tortownicy 23 - centymetrowej, wyłożonej na dnie papierem do pieczenia. Czas pieczenia to około 25 minut w 170 st. Warto sprawdzać czy wbijany w biszkopt patyczek jest suchy i wtedy wyłączyć ciasto.

      Blaty biszkoptowe studzimy, zdejmujemy z nich papier do pieczenia.

       Tutaj można zobaczyć jak mniej więcej będzie wyglądał tort w przekroju.

      Na zdjęciu przedstawiam 4-kolorową wersję.

       

      Przygotowujemy masę do przełożenia tortu i poncz do nasączenia.

       

      Do naczynia z miarką wlewamy 500 ml ciepłej wody, sok z połowy cytryny i 3 łyżki cukru. Wszystko mieszamy. Poncz gotowy.

       

      2/3 czekolady tarkujemy na wiórki, 1/3 kroimy w trochę większe kawałeczki (nie mieszamy ze sobą tych części, wiórki będą do dekoracji, kawałki do przełożenia).

      Śmietanę ubijamy z 2 łyżkami cukru pudru i fixami.

      Mniej niż 1/3 ubitej śmietany przekładamy do osobnego naczynia, dodajemy odrobinę zielonego barwnika. Mieszamy mikserem do wytworzenia się koloru zielonego. Naczynie zakrywamy folią aluminiową i chowamy do lodówki.

      Do części białej wsypujemy czekoladę pokrojoną na małe kawałki. Mieszamy.

       

      W zapiętej tortownicy układamy pomarańczowy blat biszkoptowy. Nasączamy go częścią ponczu. Pamiętając, aby większą ilość wylewać na brzegi ciasta, ponieważ tam jest najbardziej suche. Mnie najlepiej się nasącza dużą łyżką. Trzeba też uważać, aby nie przedobrzyć, bo biszkopt będzie za mokry. Prawidłowo nasączony biszkopt powinien zachować się jak gąbka kiedy dotkniemy go palcem, czyli lekko wklęsnąć i odbić. 

      Na nasączony blat wykładamy połowę dżemu, który dokładnie rozsmarowujemy. Na dżem prawie połowę białej bitej śmietany. Przykrywamy żółtym blatem biszkoptowym, ponownie nasączamy i wykładamy resztę dżemu i bitej śmietany (należy jednak zostawić około 3 łyżek na boki). Na wierzchu układamy najjaśniejszy biszkopt, nasączamy i cieniutko smarujemy zieloną bita śmietaną. Tort zakrywamy folią aluminiową i wstawiamy na kilka godzin do lodówki.

      Po tym czasie brzegi tortu oddzielamy nożem od tortownicy. Zdejmujemy obręcz. Teraz można przenieść tort na talerz, paterę itp.

      Bok tortu smarujemy delikatnie białą bitą śmietaną, która nam została. Następnie "przyklejamy" do boków wiórki czekoladowe (to, co zostanie będzie drogą dla aut).

      Pozostałości wiórek wysypujemy na wierzchu tortu kształtując drogę, po której będą jechały auta.

      Zieloną bitą śmietanę przekładamy do worka cukierniczego z tylką w kształcie otwartej gwiazdy (Wilton M1). Na wierzchu tortu wyciskamy gwiazdki, które będą wyglądały jak trawa. Ponieważ ja miałam sporo tej zielonej śmietany, zrobiłam jeszcze 2 rządki trawy po bokach tortu.

      Wbijamy patyczkowe ozdoby i gotowe! :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Tor(t) wyścigowy”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      malwinarosa
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 listopada 2013 19:09

Wyszukiwarka

Zakładki

  • Ulubione

Kanał informacyjny









Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Top blogi